Kilka
słów poświęcić muszę ukraińskim drogom. Jeżdżę sporo i do tej pory narzekałam
na polskie drogi. Przepraszam, już więcej nie będę. Nasze, w porównaniu do
ukraińskich (odnoszę się do tej części Ukrainy, którą odwiedziłam), są równe
jak stół.
| Pół drogi dziurawy asfalt, na drugiej połówce pozostał tłuczeń |
Takich
rzeczy na drogach, jak tam, po prostu nie ma. Jedziemy asfaltem, raz równym,
raz dziurawym (często więcej dziur niż asfaltu), z koleinami (te w Polsce to
żadne koleiny). Nagle asfalt znika i jedzie się po drodze
szutrowo-tłuczniowo-ziemnej. Z dwóch pasów robi się cztery lub pięć z taką
różnicą, że kierunek pasa wybiera sobie kierowca! Wyprzedzanie już nie na
trzeciego, a na czwartego czy piątego zdarza się też bardzo często. Oprócz tego
możemy się spodziewać, że wyprzedzać będą nas z lewej i z prawej, często
jednocześnie. Że tam co trochę nie ma wypadków, to naprawdę dziwne. W dużych
miastach jest nieco lepiej (z naciskiem na nieco).
Na
tych dziurawych drogach ukraińscy kierowcy rozwijają naprawdę duże prędkości. Nie
wiem, jak potem wygląda zawieszenie i inne elementy samochodu, ale wydaje mi
się, że tamtejsi mechanicy mają sporo pracy. Na tamte drogi najlepiej nadają
się solidne terenówki. Owszem, jest nieco dróg niezłych, ale są to albo te
zbudowane na Euro 2012 lub świeżo wyremontowane.
| Wcale nie taki rzadki obrazek. Zdarzają się też gęsi, kury czy kaczki |
Remonty
to odrębny temat. Przyglądaliśmy się tamtejszym drogowcom. Potrafią pracować
nawet w niedzielę, choć technologia jest dla mnie co najmniej dziwna. To, co
widzieliśmy, to było nakładanie nowej warstwy masy bitumicznej na drogę. Nie
ważne, czy był to dziurawy asfalt, czy tłuczniowe wyboje, masa na to szła, a
dalej już zgodnie ze sztuką. Jak to długo wytrzyma – nie wiem. Niektórzy się
śmiali, że ta technologia wygląda tak, że najpierw rzucają na drogę tłuczeń,
potem czekają aż samochody rozjeżdżą go i zagęszczą. Na tak przygotowane przez
samochody podłoże kładzie się już asfalt.
| Na tak "przygotowane" podłoże (czyli rozjechaną przez samochody nawierzchnię) kładzie się asfalt |
| Takie dziury to, niestety, raczej normalność |
W
jednym ukraińscy kierowcy przewyższają polskich. Zawsze zatrzymują się i
przepuszczają pieszych. I to nie tylko na przejściach dla pieszych, ale też
poza nimi. Zdarzało mi się, że stałam na chodniku, czekając na dogodny moment,
aby przejść. Zwykle szybko ktoś się zatrzymywał i przepuszczał. I jakoś to im
wcale nie przeszkadzało, nie denerwowało.
Druga
ciekawa rzecz – pobocza i rowy są czyste. Nikt tam nie wyrzuca śmieci,
papierków po zjedzeniu czegoś, butelek przez okno. Czyli można.
Mimo
tych niedogodności warto na Ukrainę pojechać, bo krajobrazy i zabytki są warte
zobaczenia. Do tego oczywiście dochodzi nasza historia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz