czwartek, 10 września 2015

Miasto, które zauroczyło wielu

            Dla wielu Polaków Ukraina kojarzy się przede wszystkim z Lwowem. Nic dziwnego, przecież to miasto przez wieki było polskie, choć jego specyficzny klimat tworzyli nie tylko Polacy, ale także Żydzi, Niemcy, Austriacy, Czesi i wiele innych nacji. O tej wielonarodowości zapomina większość dzisiejszych mieszkańców Lwowa, czyli Ukraińcy, którzy uważają, że to oni stworzyli to miasto.


Lwowska uliczka na Starym Mieście

 Ci, którzy przed wojną mieszkali na Kresach Wschodnich, do końca życia z rozrzewnieniem i niezwykłą atencją. Według nich to miasto magiczne. Wydaje mi się jednak, że ta magia w dużej mierze znikła razem z dawnymi mieszkańcami. Lwowskich batiarów już nie ma, nie ma też opisywanego przez wielu przedwojennych mieszkańców klimatu. Ale ciągle widać polskość tego miasta. Stary Lwów jest rzeczywiście piękny, choć potrzebuje dużo nakładów na rewitalizację. Fatalne są drogi i ulice (właściwie dobry to jest jedynie dojazd do stadionu, który zbudowano na Mistrzostwa Europy w 2012), ale ukraińskie drogi to odrębny temat.
            We Lwowie koniecznie trzeba zobaczyć Cmentarz Łyczakowski i Cmentarz Orląt Lwowskich. Cmentarz Łyczakowski to jeden z najstarszych i największych cmentarzy w Europie. Powstał pod koniec XVIII wieku, gdy we Lwowie zamknięto cmentarze przykościelne. Przez wieku powstała wyjątkowa nekropolia, z wieloma wspaniałymi dziełami sztuki, jakimi są pomniki i grobowce. Pochowano tu wielu znanych Polaków, m.in. Marię Konopnicką, Artura Grottgera, genialnego matematyka Stefana Banacha, Gabrielę Zapolską. Po latach niszczenia obecnie jest to cmentarz – muzeum.


Cmentarz Łyczakowski - grobowiec w kształcie sejfu

Cmentarz Łyczakowski - tu spoczywa wielka polska autorka Gabriela Zapolska

Osobną częścią Cmentarza Łyczakowskiego jest Cmentarz Orląt Lwowskich, poświęcony obrońcom Lwowa i Małopolski Wschodniej w latach 1918-1920. Właściwie to ta część cmentarza to Cmentarz Obrońców Lwowa, ale ponieważ większość tu pochowanych to bardzo młodzi ludzie, zwani Orlętami, więc używa się tej nazwy. Po II wojnie o Orlętach Lwowskich „zapomniano”, a cmentarz doprowadzono do ruiny. Polacy jednak nie zapomnieli. Ci, którzy mieszkali we Lwowie, zapalali tam świece i składali kwiaty. Oczywiście po cichu i nielegalnie. Wchodzili przez dziury w płocie. Dopiero po przemianach i rozpadzie ZSRR rozpoczęto odnawianie cmentarza, nie bez przeszkód ze strony ukraińskich władz Lwowa. Nekropolia robi niesamowite wrażenie, tym większe, gdy się wie, że najmłodszy pochowany tu Obrońca Lwowa miał 9 lat! Poniżej Cmentarza Orląt Lwowskich Ukraińcy robią podobną nekropolię, chowając tam m.in. żołnierzy – banderowców czy żołnierzy, którzy zginęli w okolicach Donbasu.

Cmentarz Orląt Lwowskich


Cmentarz Orląt Lwowskich - "bo wolność krzyżami się mierzy"
Stary Lwów. Starówka jest wpisana na listę dziedzictwa UNESCO. Rzeczywiście jest piękna. Zachowały się stare kamieniczki, sporo kościołów, z których wiele przemieniono na cerkwie. Na Rynku wyróżniają się Czarna Kamienica i Kamienica Królewska. Ale odnowione kamieniczki są właściwie tylko w centrum. Poza nim widać upływ czasu. Na Rynku trzeba też uważać, żeby nie przejechał nas tramwaj.

Czarna Kamienica na lwowskim Rynku
Kościół ormiański z trochę innej strony
Jest sporo restauracji i kawiarni, gdzie bez trudu porozumiemy się po polsku. Warto spróbować tamtejszej kuchni i napitków. Mają całkiem dobre piwo i kwas chlebowy, który świetnie gasi pragnienie, co przy temperaturze sporo przekraczającej trzydzieści kilka stopni w cieniu, było bardzo ważne. Spotkaliśmy też miejscowych Polaków, którzy skarżyli się, że z roku na rok do Lwowa przyjeżdża coraz mniej polskich turystów. Likwidowane są też polskie szkoły, bo młodzi emigrują z Ukrainy, gdzie na siłę wprowadza się ukraińskość. Dla nas było to trochę zaskakujące, bo do tej pory wydawało nam się, że oni wyjeżdżają tylko z powodów ekonomicznych.


Przed Operą Lwowską
Fantastyczny widok na Lwów rozciąga się z Wysokiego Zamku. To wzgórze z ruiną średniowiecznego zamku, wybudowanego przez Kazimierza Wielkiego i Kopcem Unii Lubelskiej jest najwyższym wzniesieniem w mieście. Bo Lwów leżący na pograniczu Roztocza i Podola jest wyjątkowo pagórkowaty, co dodatkowo dodaje miastu uroku. Zapewne jeszcze do Lwowa wrócimy, żeby na spokojnie zwiedzić to piękne miasto i pospacerować urokliwymi uliczkami.



Ruiny średniowiecznego zamku 
           

Jedna z mieszkanek Wysokiego Zamku


Wspaniała panorama Lwowa z Kopca Unii Lubelskiej


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz